Od małego interesowały mnie języki obce i chociażby dlatego odkąd pamiętam katowałam tatę, żeby powiedział mi coś po rosyjsku. Potem poszłam do szkoły i tam narzucili mi język niemiecki w którym się zakochałam. Moja miłość trwała cała podstawówkę, gimnazjum i gdy już planowałam swoje życie zawodowe związane z tym językiem poszłam do liceum gdzie ta moja fascynacja zaczęła się kruszyć. Wymyśliłam sobie, że jeśli pojadę do Niemczech (zawsze chciałam tam jechać) to moja miłość się odbuduje. W mojej szkole organizowano taką wycieczkę i chociaż przede mną stanął dość duży problem, a mianowicie nikt ze znajomych nie chciał ze mną tam pojechać, zdecydowałam się na nią nie znając właściwie żadnego innego uczestnika tego wyjazdu. Berlin okazał się piękny - szczególnie nocą- a niemieccy obywatele nawet sympatyczni i moja fascynacja zaczęła nabierać nowych, pełniejszych kształtów. I pewnego dnia zaczęliśmy omawiać II wojnę światową. Przeżyłam straszną traumę, kiedy czytałam o tych wszystkich okrucieństwach (wiedziałam o nich wcześniej ale dopiero opisy osób, które ją przeżyły pokazują całą rzeczywistość) a pośród nich krążyły niemieckie słowa! To było straszne! Teraz szykuję się do matury a niemiecki wzięłam na rozszerzenie i nie wiem jak sobie z tym poradzę. Chcę znaleźć coś, co pokazałoby mi że jednak niemiecki to nie tylko II wojna światowa a ludzie obecnie posługujący się nim maja niewiele wspólnego z Hitlerem. Póki co staram się znaleźć przyjemność w nauce i szykuje się do zbliżającej się matury.


Drugim moim ulubionym językiem jest szwedzki. Oczarował mnie brzmieniem, które jak dla mnie jest pomieszane między niemieckim a francuskim. Słuchałam kiedyś wywiadu z Perem Gessle (wokalista i gitarzysta Roxette) i spodobało mi się to jak delikatnie a zarazem zawile brzmi ten język. Podoba mi się w nim również pisownia, bo nie zawiera tysiąca dziwnych znaczków jak francuski. Kupiłam sobie dwie książeczki z rozmówkami - jedna książeczka ma płytę, więc łatwiej jest mi coś powtórzyć- i postanowiłam, że wezmę się za niego po maturze. Motywacja jest duża, bo moja przyjaciółka uczy się hiszpańskiego i strasznie jej zazdroszczę, że potrafi porozumiewać się w mniej znanym języku :)

I ostatni język, którym tak naprawdę zachłysnęłam się stosunkowo niedawno i jest nim... angielski! Nic wymyślnego a liczy się odpowiednie podejście.Uczyłam się go trzy lata w gimnazjum i przez kolejne trzy lata potrafiłam go doszczętnie zapomnieć. Zawsze wydawał mi się zbyt oklepany - był dosłownie wszędzie i każdy nim szpanował.Sprawiał mi również dość duży problem, bo ucząc się niemieckiego nie potrafiłam nie wymówić angielskich słów mocno. Potem poznałam osobę, która pokazała mi jego piękno, nie wyśmiewa mnie z racji mojego śmiesznego problemu jak inni, a stara się mi pomóc w jego zwalczaniu. Do angielskiego również chcę powrócić po maturze i liczę na pomoc tej osoby ^^
Jeszcze tak zupełnie z innej beczki.. Każdego dnia budzę się z piosenką na ustach, która chodzi mi po głowie dopóki nie usnę i nie byłabym sobą, gdybym nie dzieliła się tym tutaj. W sumie stwierdziłam, że będę mieć niezły podgląd na to co i kiedy słuchałam a może ktoś dzięki temu pozna bądź przypomni sobie jakiś utwór:)
Moja piosenka na dziś to P!nk - "Raise Your Glass"
http://www.youtube.com/watch?v=XjVNlG5cZyQ&noredirect=1