Ja osobiście mam mieszane uczucia co do tego filmu. Może do dlatego, że film oglądałam z napisami hiszpańskimi, bo po polsku nigdzie nie było i trochę zrozumiałam po angielsku a resztę wpisywałam w translator. Dodatkowo zmiana imion bohaterów utrudniła sytuację, bo nie do końca wiedziałam kim byli ludzie, którzy do niego przychodzili czy go otaczali. Mogłam się jedynie domyśleć. Pięknie natomiast było ukazane to, że pomimo tego że dom wcale nie był pusty, że w okół niego cały czas przewijało się pełno ludzi on był sam. Równie dobrze była ukazana tu jego złożona psychika.
Nikt nie wie jak tak naprawdę wyglądały te dni i czy oby na pewno Kurt zginął samobójczą śmiercią. Ten obraz jedynie może przybliżyć tamtą rzeczywistość.
Pagoda - Death to Birth
http://www.youtube.com/watch?v=Jt6LFqexHc8&feature=plcp - link do piosenki z tej sceny
Po obejrzeniu takiego filmu czuję się taką seattle'ańską rzeczywistość. Ja osobiście czułam przygnębienie i aż chciałam wskoczyć w sweterek i popatrzeć przez okno na deszcz. Z racji tego poszukałam filmików na których widać dom w którym Kurt Cobain (rzekomo) wykonał samobójczy strzał.
I to by było na tyle :) Dzisiejszy post kończę utworem kończącym film.




