Pierwszy raz usłyszałam o tej książce, kiedy wyszedł film na jej podstawie. Łatwiej byłoby obejrzeć ekranizację ale wiem, że dzięki książce i wyobraźni zobaczę o wiele więcej dlatego też postanowiłam poczekać aż ją przeczytam.
"Niewiarygodna historia miłosna" autorstwa Bena Sherwooda opowiada historię dwóch braci Charliego i Sama. Chłopców łączy niesamowita więź, która przetrwała nawet odejście ze świata żywych jednego z nich. Po śmierci swojego młodszego brata, Charlie zostaje obdarzony niezwykłą mocą - może widzieć dusze zmarłych ale jedynie na obszarze cmentarza na którym został pochowany Sam. Chłopcy złożyli sobie przysięgę, że zawsze będą przy sobie a Charlie dodał, że to on przeprowadzi Sama na Drugi Brzeg.By być blisko brata Charlie zostaje głównym dozorcą na cmentarzu - codziennie otwiera i zamyka żelazną bramę, dba o groby, kosi trawę, przepędza gęsi, przygotowuje miejsca dla zmarłych, pociesza ich błąkające się duszę oraz ich rodziny ale przede wszystkim każdego wieczoru o zachodzie słońca stawia się na przygotowanej na wzór domowego podwórka polanie i spotyka się tam z duchem Sama. Nikt o tym nie wie, nikt im nie przeszkadza. Ten czas jest tylko dla nich. Codziennie o tej samej porze spotykają się by pograć w baseball, porozmawiać, pobyć ze sobą i dochować złożonej przysięgi. Pewnego dnia niespodziewanie na cmentarzu pojawia się Tess, która całkowicie wywraca świat Charliego do góry nogami. Poprzez szybko następujące po sobie zdarzenia Charlie musi wybierać między Samem i złożoną mu obietnicą a Tess która staje się miłością jego życia.
Recenzja filmu strasznie mnie zaciekawiła. Chciałam wiedzieć kogo wybierze Charlie i tylko dlatego chciałam przeczytać książkę. Jeszcze zanim ją wypożyczyłam byłam pewna, że postawi wszystkie karty na Sama, ponieważ jakby nie patrzeć to przez niego stracił życie i to jemu złożył obietnicę a Tess przecież znał zaledwie parę dni. Poza tym nigdy nie pomyślałabym, że ta książka mimo tego, że niesamowicie łatwo można było wymyślić sobie dalszy ciąg wydarzeń okazała się wcale nie taka banalna a wręcz strasznie szybko zmieniała się akcja.
Dla tych, których poruszyła historia dwóch braci ale nie lubią czytać polecam film pod tytułem "Charlie St. Cloud". Wiele dziewczyn ucieszy się zapewne, ponieważ rolę główną (Charliego) zagrał bożek nastolatek - Zac Efron. Film jest na prawdę niezły ale i tak nie dorównuje książce.
Poniżej zwiastun filmu:

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz